Ticker

Friday, 25 June 2010

Ciepło, gorąco, baaaardzo goraco.... czyli jak przetrwać w szkole do połowy lipca


Ciepło jest. Ba! Nawet baaardzo ciepło :) W UK "upały" (piszę upały w " " bo wiadomo, że brytyjskie upały to mały pikuś w porównaniu z tymi w Polsce) trwają już chyba drugi tydzień. I dają nam się we znaki. Co prawda z jedno-dwu dniowymi przerwami, kiedy słońce nie przypieka zza chmur i można odetchnąć ale już można fizycznie odczuć, że lato nadeszło. A po czym ja poznaję, że mamy lato? Ano po regularnie podpiekanej skórze, której chcąc nie chcąc nabawiam się w pracy. Personel podczas przerw lekcyjnych musi stać na boisku w słońcu i pilnować dzieci. "Wybrańcy" muszą czuwać nad bezpieczeństwem dzieci. Wystarczy 30 min na słońcu miedzy 12.00 a 13.00 i indianin w spódnicy jest już gotowy do zejścia z pola bitwy. A ja jak na złość mam jasną karnację z piegami i już przypłaciłam to uczuleniem na szyi i dekoldzie. Tak wiec smażymy się wszystkie na boisku, mokre od potu ubrania, spocone twarze, mózg się topi w tej temperaturze, słońce daje po oczach... Dzieciom postawiliśmy dwie spore markizy na trawie aby mogły sie schowac przed słońcem oraz dwa parasole pod którymi mają takie dwa duze drewniane wózki na kołkach - w jednym jest woda (water tray) i zabawki a w drugim piasek i foremki (sand tray). Nauczyciele kupują dzieciom lody owocowe na ochłodę no i oczywiście apel do rodziców o nakrycia głów dla dzieciaków. W ogóle ciężko jest zmusić dzieciaki do nauki i skupienia się. Chcą sie bawić i biegać na dworze a nie męczyć jakieś litery i cyfry z książek. Ale brytyjskie dzieci będą musiały sobie jeszcze poczekać na wakacje ze 3 tygodnie :( Bowiem, kiedy polskie dzieci mogą już cieszyć się wolnością od ok 25 czerwca to brytyjskie muszą siedzieć w szkołach aż do 16 lipca! A my razem z nimi :( A wszystko przez to że rok szkolny w Wielkiej Brytanii ma 3 semestry zamiast 2 tak jak to jest w Polsce. Jest semestr zimowy, wiosenny i letni. W każdym z tych semestrów dzieci mają dokładnie w jego połowie 7-dniową przerwę. Na dodatek zamykanie i otwieranie nowego semestru poprzedzane jest tzw training day czyli dniem kiedy dzieci nie idą do szkoły ale personel normalnie udaje się do pracy na szkolenia i różne kursy. Jeśli oczywiście zajdzie taka potrzeba (a najczęściej zachodzi) albo przy odrobinie szczęscie ma sie wolne w tym dniu. Brytyjskie dzieci mają również długą bo aż 2 tygodniową przerwę na Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Ogólnie mówiąc, dzieci na wyspach mają wiecej wolnych dni niż dzieci w Polsce i dlatego też rok szkolny przeciąga się aż do połowy lipca. 

Ten rok szkolny (i następny i jeszcze kolejny) będzie bardzo przełomowy dla dzieci z naszej szkoły. Otóż stara szkoła (budynek dla juniors) będzie zburzona po 16 lipca a na jej miejsce zostanie w ciągu roku zbudowana nowa, większa, lepsza. W miedzyczasie to co było w budynku dla juniorów, zostanie przeniesione na drugą stronę do budynku dla infants i do kilku portakabin, które będą tymczasowo służyć jako zastępcze klasy do uczenia. Zatem zapowiada się rok pod znakiem... Sardynki ;) Do nowej szkoły wejdziemy we wrzesniu 2012 r. W tym roku nasze dzieci wyjątkowo skończą swój rok szkolny 2 dni wcześniej czyli 14 lipca bo 2 ostatnie dni roku szkolnego zostaną przeznaczone na przenoszenie sprzetu z budynku do budynku, do nowych miejsc. W przenoszeniu wezmie udział cały personel. A ja 16 lipca mam jeszcze dodatkowo kurs Makatonu z logopedą, Ryanem i jego mamą. A tak przy okazji, 16 lipca to dzień, w którym prawie 3 lata temu z walizką opuściłam dom w Polsce i postawiłam nogę na brytyjskiej ziemi :) Jak ten czas leci!

W szkole ostatnie dni i tygodnie roku szkolnego to czas nieco luźniejszy, jest dużo zabaw, wycieczek, wyjazdów. We wtorek szykuje nam się wycieczka dla całej szkoły do Greenfield park w Holywell. Podobno w planie jest przyglądanie się robaczkom i przyrodzie co bedzie przygotowaniem do przyszłej Forest School i do założenia stawu przy nowej szkole. Potem nastąpi Sports Day kiedy to dzieci będą brać udział w wyścigach drużynowych, a jeszcze później Health and Sex Education Day w którym najstarsze dzieci w szkole mają spotkanie z pielęgniarką szkolna i pogadankę na temat dojrzewania, a młodsze mają warsztaty typu: higiena osobista, higiena głowy (tak, tak, zwierzyna tu sie często trafia), pozytywne myślenie, zdrowe odżywianie itp. Koniec roku szkolnego zamknie International Day, czyli dzień kultur. Każda klasa będzie przygotowywać warsztaty odnośnie wybranego państwa i jego kultury. To jest bardzo fajny dzień, pełen zabawy, miedzynarodowych strojów, jedzenia, języków, muzyki itp. Pamietam go z zeszłego roku - "robiliśmy" Polskę w jednej z klas. Super było!

Odliczam już tygodnie do wakacji.... i nie mogę się już doczekać :D

No comments:

Post a Comment