(źródło)
Urządziłam sobie ostatnio wędrówkę po fejsbukowych profilach koleżanek z pracy i bardzo sie zdziwiłam, szczególnie w przypadku jednego: koleżanka miała ogrom "znajomych" wśrod dzieci z którymi sama pracuje w szkole! W Wielkiej Brytanii to jednak trochę śliska sprawa biorąc pod uwagę fakt jak wiele się tu przywiązuje uwagi do bezpieczeństwa dzieci. Zdecydowana ilość nauczycieli unika zaprzyjaźniania się z własnymi uczniami na tego typu portalach społecznościowych. No bo z resztą, jak to wygląda: Pani ma dodać sobie ucznia czy uczennicę do swoich "przyjaciół" i od tego momentu dzielić się z nim swoimi prywatnymi sprawami? Pozwolić mu / jej czytać swoje opisy, oglądać zdjęcia z zakrapianych alkiem imprez?
Tak więc koleżanka, która mieszka na tym samym osiedlu co te dzieciaki i co pozostaje nie bez znaczenia, jest poprostu cool pozwala im przeglądać i czytać swój profil do woli, ułatwiając im tym samym drogę do innych nauczycielskich profili.
Ale w sumie nie o dorosłych chciałam pisać ale właśnie brytyjskich nastolatkach, które marnują własne dzieciństwo na facebook-u. Jakież było moje zdziwienie kiedy odkryłam, że 90% dzieciaków z naszej szkoły już zawzięcie facebook-uje na swoich profilach. Co ciekawe, żeby formalnie zarejestrować się na portalu trzeba mieć ukończone 16 lat a tym czasem nasze dzieciaki nie mają nawet ukończonych 13! Poprostu kłamią wstawiając fałszywe dane. U niektórych w profilu dopatrzyłam się wstawionych fikcyjnych gimnazjów, college'ów a nawet uniwersytet! Jeszcze niektórym rodzice zakładają konto z własnym nazwiskiem i pozwalaja do woli buszować po fejsbukowych profilach.
Avatary brytyjskich nastolatków równiez powalają: zdjęcia jak z wybiegu dla modelek - dziewczynki w okularach ala "mucha", niczym modelki pozują na zdjęciach, stylizacja, fashion, pełny makijaż... kurcze, nie podskoczysz człowieku. A tymczasem zeszyt z pracą domowa czeka na biurku...
I kolejny szok: te dzieciaki mają SETKI, powtarzam setki "przyjacioł" na portalu przy których moje siedemdziesiąt parę jakoś biednie wypada :-/
Czaty, opisy (nierzadko publicznie ujawnione, nie zabezpieczone ustawieniami prywatnosci), przesyłanie sobie życzeń i buziaczków typu : Are you ok luv?, See ya later hun., I love u too x x x etc. slangowa gwara i nierzadko przekleństwa, na codzień nie słyszane w szkole potrafią człowieka wprawić w osłupienie. Czy to tylko brytyjskie nastolatki tak mają czy też nasze polskie też takie są? Wychowane na portalach społecznościowych?
Dziś się żyje Facebook-iem, dziś trzeba brylować na facebookowych profilach, lubić to czy tamto, chwalić się zdjeciami z imprez, wstawiać jakieś cool linki czy cytaty. Nie masz facebook'a człowieku, nie istniejesz.
Teraz to już nie Facebook, to już Fejsbóg.


Ciekawe, musze sie przygladnac. Choc powiem Ci, ze bardziej mnie dziwia profile noworodkow/dzieci ktore mowic jeszcze nie potrafia na naszej klasie...
ReplyDeleteheh, a ja nie ma profilu na fb... i nie mam zamiaru zakładać. Istnieję w internecie prywatnie, zawodowo, hobbystycznie i chyba wystarczy:-) jakoś nie czuję potrzeby dokładania kolejnych "przyjaciół" do profilu...
ReplyDeletepo przejściach jestem i czytam:)
ReplyDeletekiedyś coś takiego napisałam: "taka era w której internet ma większą siłę niż ludzkie mięśnie..."
ReplyDeletei to chyba prawda.
bo to już nie chodzi tylko o facebooka, tylko ogólne o NET, bo komu się chcę pielęgnować ogrody, chodzić na ryby, grać w piłkę czy polo, gdy można nie robić tego, robiąc to w sieci. taka era leni, ludzi bez pasji, bez polotu. ludzi którzy hodują garby zamiast kwiatów, którzy wolą dotyk poprzez sieć niż poprzez skórę. taki świat jak więzienie, w pokoju z ekranem, z takim niby oknem na świat, a tymczasem z życiem umykającymi obok.
i nie wiem czy mi się w takim świecie chce istnieć, bo czasem tylko zdjęcia z dzieciństwa przypominają, że oprócz zwinnych palców na klawiaturze mam jeszcze nogi, które potrafią tańczyć, i chodzić na wędrówki i ręce, które grały kiedyś w siatkówkę i głos, który nie jeden wiersz wypowiedział...
Fejsbóg - swietna nazwa!
ReplyDeleteJa sie usunelam z FB, strasznie mnie wkurzal i zabieral za duzo czasu. Nie ma mnie juz tam od pazdziernika i wcale mi nie brakuje. To samo z Nasza Klasa, stamtad zwialam ponad rok temu. I zyje :)
Magda P. noworodki powiadasz, na NK? ha ha ha kto wpadł na taki genialny "pomysł"? LOL
ReplyDeleteRhianone, i dobrze. przynajmniej jedna normalna :) no ale blog musi być ;P
Domcia, masz dużo racji. Internet w dzisiejszej dobie jest mocarny. Ale my, craftowi ludzie, istniejemy nie dla facebooka czy Nk ale korzystamy z netu aby rozwijać nasze pasje, zainteresowania i zawierac znajomosci z osobami o podobnych pasjach :) nie mozemy odrzucac internetu. za bardzo stał sie częscią naszego życia. dla nas, emigrantów internet ( a w tym i przeklety fb) to sposob na komunikację :)
Magda G. ja jeszcze na FB jakoś egzystuje, i w sumie ok jest jak sie nie wypisuje na nim jakichś głupot za które potem mozna ponieść konsekwencje. ale fakt faktem na fb trzeba byc ostrożnym, pod wieloma względami. ja wciąz z niego korzystam tylko i wyłacznie by pozostawac w kontakcie ze znajomymi z pracy i z dawnych lat. natomiast wkurza mnie ta wszędobylskość facebooka. na każdej stronie internetowej widać już to przeklęte biało-niebieskie F. To juz totalna inwigilacja. share, share and share...
mam duzo wątpliwosci odnosnie tego portalu (na NK nigdy nie istniałam i nie zamierzam) ale narazie jeszcze się jakoś go trzymam. zobaczymy jak długo. jak bede miec dość, to powiem fejsbógowi "bye, bye" :) bez żalu.
Marta, kawalek mi do tamtych okolic, ale rzeczywiscie pokazuje ze tam jestem ;)
ReplyDeleteOk.70mil na poludniowy zachod i tam mnie znajdziesz ;)
A co do FB, posiadam konto i nie zamierzam wykasowac. Jest to dla mnie dobre zrodlo informacji nie tylko o znajomych (bo to mnie jakos mniej interesuje ;)) ale o moich zainteresowaniach.
Titania, no ba;-) a z tą normalnością to bym tak nie szalała...dużo rzeczy można o mnie powiedzieć , ale że normalna jestem to chyba nie;-)
ReplyDeletebloga założyłam w sumie niedawno i sama się sobie dziwię, że do tej pory starczyło mi cierpliwości na jego prowadzenie, bo ja top raczej z tych ze słomianym zapałem jestem:-) zobaczymy jak długo będzie mnie to jeszcze bawić... na razie widzę jeden pożytek z bloga: odserek ukończonych prac bardzo mocno mi wzrósł i nawet jakieś ufoki wykończam od czasu do czasu;-)
Ja FB uzywam, zeby ulatwic kontakt ze mna tym, ktorych zostawilam w kraju. Jestem na FB, NK, Skypie i od czasu do czasu na GG. Wydaje mi sie rowniez, ze podalam wszystkim znajomym nowego maila. Dlatego, jezeli ktos po wielu probach z mojej strony, wciaz nie utrzymuje ze mna kontaktu, to znaczy, ze nie chce, a nie ze nie ma jak. :)
ReplyDeleteA co do dzieci na FB, to po raz kolejny dociera do mnie, jakie ja mialam wspaniale dziecinstwo. Mam mnostwo wspanialych wspomnien ze szkoly, ale tez przezylam troszke bullingu. Wydaje mi sie, ze w dzisiejszych czasach FB i internet ogolnie ulatwiaja dzieciom szykanowanie i znajdywanie pomyslow by utrudnic zycie nielubianym kolegom. Pamietajac moje problemy ze zlosliwymi kolezankami, nie wiem czy bym dala rade w dzisiejszych czasach wybrnac z sytuacji. Ot takie spostrzeżenie.
Pozdrawiam i melduje sie, ze zaproszenie podzialalo. :)