Ticker

Monday, 9 May 2011

Fejsbóg

Urządziłam sobie ostatnio wędrówkę po fejsbukowych profilach koleżanek z pracy i bardzo sie zdziwiłam, szczególnie w przypadku jednego: koleżanka miała ogrom "znajomych" wśrod dzieci z którymi sama pracuje w szkole! W Wielkiej Brytanii to jednak trochę śliska sprawa biorąc pod uwagę fakt jak wiele się tu przywiązuje uwagi do bezpieczeństwa dzieci. Zdecydowana ilość nauczycieli unika zaprzyjaźniania się z własnymi uczniami na tego typu portalach społecznościowych. No bo z resztą, jak to wygląda: Pani ma dodać sobie ucznia czy uczennicę do swoich "przyjaciół" i od tego momentu dzielić się z nim swoimi prywatnymi sprawami? Pozwolić mu / jej czytać swoje opisy, oglądać zdjęcia z zakrapianych alkiem imprez?
Tak więc koleżanka, która mieszka na tym samym osiedlu co te dzieciaki i co pozostaje nie bez znaczenia,  jest poprostu cool pozwala im przeglądać i czytać swój profil do woli, ułatwiając im tym samym drogę do innych nauczycielskich profili. 

Ale w sumie nie o dorosłych chciałam pisać ale właśnie brytyjskich nastolatkach, które marnują własne dzieciństwo na facebook-u. Jakież było moje zdziwienie kiedy odkryłam, że 90% dzieciaków z naszej szkoły już zawzięcie facebook-uje na swoich profilach.  Co ciekawe, żeby formalnie zarejestrować się na portalu trzeba mieć ukończone 16 lat a tym czasem nasze dzieciaki nie mają nawet ukończonych 13! Poprostu kłamią wstawiając fałszywe dane. U niektórych w profilu dopatrzyłam się wstawionych fikcyjnych gimnazjów, college'ów a nawet uniwersytet! Jeszcze niektórym rodzice zakładają konto z własnym nazwiskiem i pozwalaja do woli buszować po fejsbukowych profilach.
Avatary brytyjskich nastolatków równiez powalają: zdjęcia jak z wybiegu dla modelek - dziewczynki w okularach ala "mucha", niczym modelki pozują na zdjęciach, stylizacja, fashion, pełny makijaż... kurcze, nie podskoczysz człowieku. A tymczasem zeszyt z pracą domowa czeka na biurku...
I kolejny szok: te dzieciaki mają SETKI, powtarzam setki "przyjacioł" na portalu przy których moje siedemdziesiąt parę jakoś biednie wypada :-/ 
Czaty, opisy (nierzadko publicznie ujawnione, nie zabezpieczone ustawieniami prywatnosci), przesyłanie sobie życzeń i buziaczków typu : Are you ok luv?, See ya later hun., I love u too x x x etc.  slangowa gwara i nierzadko przekleństwa, na codzień nie słyszane w szkole potrafią człowieka wprawić w osłupienie. Czy to tylko brytyjskie nastolatki tak mają czy też nasze polskie też takie są? Wychowane na portalach społecznościowych?

Dziś się żyje Facebook-iem, dziś trzeba brylować na facebookowych profilach, lubić to czy tamto, chwalić się zdjeciami z imprez, wstawiać jakieś cool linki czy cytaty. Nie masz facebook'a człowieku,  nie istniejesz.

Teraz to już nie Facebook, to już Fejsbóg.

9 comments:

  1. Ciekawe, musze sie przygladnac. Choc powiem Ci, ze bardziej mnie dziwia profile noworodkow/dzieci ktore mowic jeszcze nie potrafia na naszej klasie...

    ReplyDelete
  2. heh, a ja nie ma profilu na fb... i nie mam zamiaru zakładać. Istnieję w internecie prywatnie, zawodowo, hobbystycznie i chyba wystarczy:-) jakoś nie czuję potrzeby dokładania kolejnych "przyjaciół" do profilu...

    ReplyDelete
  3. po przejściach jestem i czytam:)

    ReplyDelete
  4. kiedyś coś takiego napisałam: "taka era w której internet ma większą siłę niż ludzkie mięśnie..."
    i to chyba prawda.
    bo to już nie chodzi tylko o facebooka, tylko ogólne o NET, bo komu się chcę pielęgnować ogrody, chodzić na ryby, grać w piłkę czy polo, gdy można nie robić tego, robiąc to w sieci. taka era leni, ludzi bez pasji, bez polotu. ludzi którzy hodują garby zamiast kwiatów, którzy wolą dotyk poprzez sieć niż poprzez skórę. taki świat jak więzienie, w pokoju z ekranem, z takim niby oknem na świat, a tymczasem z życiem umykającymi obok.

    i nie wiem czy mi się w takim świecie chce istnieć, bo czasem tylko zdjęcia z dzieciństwa przypominają, że oprócz zwinnych palców na klawiaturze mam jeszcze nogi, które potrafią tańczyć, i chodzić na wędrówki i ręce, które grały kiedyś w siatkówkę i głos, który nie jeden wiersz wypowiedział...

    ReplyDelete
  5. Fejsbóg - swietna nazwa!

    Ja sie usunelam z FB, strasznie mnie wkurzal i zabieral za duzo czasu. Nie ma mnie juz tam od pazdziernika i wcale mi nie brakuje. To samo z Nasza Klasa, stamtad zwialam ponad rok temu. I zyje :)

    ReplyDelete
  6. Magda P. noworodki powiadasz, na NK? ha ha ha kto wpadł na taki genialny "pomysł"? LOL

    Rhianone, i dobrze. przynajmniej jedna normalna :) no ale blog musi być ;P

    Domcia, masz dużo racji. Internet w dzisiejszej dobie jest mocarny. Ale my, craftowi ludzie, istniejemy nie dla facebooka czy Nk ale korzystamy z netu aby rozwijać nasze pasje, zainteresowania i zawierac znajomosci z osobami o podobnych pasjach :) nie mozemy odrzucac internetu. za bardzo stał sie częscią naszego życia. dla nas, emigrantów internet ( a w tym i przeklety fb) to sposob na komunikację :)

    Magda G. ja jeszcze na FB jakoś egzystuje, i w sumie ok jest jak sie nie wypisuje na nim jakichś głupot za które potem mozna ponieść konsekwencje. ale fakt faktem na fb trzeba byc ostrożnym, pod wieloma względami. ja wciąz z niego korzystam tylko i wyłacznie by pozostawac w kontakcie ze znajomymi z pracy i z dawnych lat. natomiast wkurza mnie ta wszędobylskość facebooka. na każdej stronie internetowej widać już to przeklęte biało-niebieskie F. To juz totalna inwigilacja. share, share and share...
    mam duzo wątpliwosci odnosnie tego portalu (na NK nigdy nie istniałam i nie zamierzam) ale narazie jeszcze się jakoś go trzymam. zobaczymy jak długo. jak bede miec dość, to powiem fejsbógowi "bye, bye" :) bez żalu.

    ReplyDelete
  7. Marta, kawalek mi do tamtych okolic, ale rzeczywiscie pokazuje ze tam jestem ;)
    Ok.70mil na poludniowy zachod i tam mnie znajdziesz ;)
    A co do FB, posiadam konto i nie zamierzam wykasowac. Jest to dla mnie dobre zrodlo informacji nie tylko o znajomych (bo to mnie jakos mniej interesuje ;)) ale o moich zainteresowaniach.

    ReplyDelete
  8. Titania, no ba;-) a z tą normalnością to bym tak nie szalała...dużo rzeczy można o mnie powiedzieć , ale że normalna jestem to chyba nie;-)
    bloga założyłam w sumie niedawno i sama się sobie dziwię, że do tej pory starczyło mi cierpliwości na jego prowadzenie, bo ja top raczej z tych ze słomianym zapałem jestem:-) zobaczymy jak długo będzie mnie to jeszcze bawić... na razie widzę jeden pożytek z bloga: odserek ukończonych prac bardzo mocno mi wzrósł i nawet jakieś ufoki wykończam od czasu do czasu;-)

    ReplyDelete
  9. Ja FB uzywam, zeby ulatwic kontakt ze mna tym, ktorych zostawilam w kraju. Jestem na FB, NK, Skypie i od czasu do czasu na GG. Wydaje mi sie rowniez, ze podalam wszystkim znajomym nowego maila. Dlatego, jezeli ktos po wielu probach z mojej strony, wciaz nie utrzymuje ze mna kontaktu, to znaczy, ze nie chce, a nie ze nie ma jak. :)

    A co do dzieci na FB, to po raz kolejny dociera do mnie, jakie ja mialam wspaniale dziecinstwo. Mam mnostwo wspanialych wspomnien ze szkoly, ale tez przezylam troszke bullingu. Wydaje mi sie, ze w dzisiejszych czasach FB i internet ogolnie ulatwiaja dzieciom szykanowanie i znajdywanie pomyslow by utrudnic zycie nielubianym kolegom. Pamietajac moje problemy ze zlosliwymi kolezankami, nie wiem czy bym dala rade w dzisiejszych czasach wybrnac z sytuacji. Ot takie spostrzeżenie.

    Pozdrawiam i melduje sie, ze zaproszenie podzialalo. :)

    ReplyDelete