A ja dalej eksploruję smaki z walijskiej kuchni :) Dziś na tapecie bułeczki pod nazwą Sioned's Scones :) Przepis dostałam od koleżanki z pracy, rodowitej Walijki bo własnie na takim oryginalnie walijskim przepisie mi zależało :) i tak jak obiecałam jej w żartach, publikuję właśnie pod jej imieniem ;) Sioned's Scones.
Scones to takie słodkawe bułeczki z rodzynkami, jadane w UK na śniadanie, lunch czy podczas tea break. Najczęściej podaje je się z masłem lub z masłem i konfiturą. Wersja "wypas" to scones + marmolada + bita śmietana (niebo w giębie, mówię Wam :P) i taką propozycję podania sugeruje przepis z BBC.
a tutaj przepis od Sioned:
- 2 szklanki mąki typu self raising flour (ewentualnie normalna mąka z dodatkiem proszku do pieczenia)
- szczypta soli
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 30 gr masła lub margaryny
- 1/3 szklanki miałkiego cukru lub cukru pudru
- 1/3 szklanki rodzynek (lub innych bakalii)
- 1 roztrzepane jajko
- 3/4 szklanki mleka
- mleko do "polakierowania" na wierzch
Nagrzać piekarnik do 210*C i natłuscić blachę do pieczenia. Na stolnicy lub w duzym naczyniu (miska) przesiac mąkę, dodać proszek do pieczenia, sól i masło. Rozdrobnic palcami. Dodać cukier i rodzynki. Wszystko wymieszać. Podczas mieszania dodać jajko. Zagniatać stopniowo dodając mleko. Wyrabiać ciasto przez chwilę aż do uzyskania gładkiej jednolitej konsystencji. Ciasto ma się nie lepic i odchodzić od rąk. Na posmarowanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na grubość ok 2.5 cm. Wycinać kubkiem lub szklanką średniej wielkości kółka. Ułożyć wycięte ciasto na blasze, polakierować mlekiem i piec około 10-15 min aż do zazłocenia się.
Smacznego!




Zrobie, zrobie, jutro zrobie! Uwielbiam!!!
ReplyDeleteTylko czegos nie rozumiem. Mimo tego ze self raising flour to jeszcze dodac proszku do pieczenia?
tak, dodatkowo jeszcze ta łyżeczka baking powder :)
ReplyDeleteTez zrobie! Lubie scones ale te ze sklepu czasem sa nie do przelkniecia.
ReplyDeleteTwoje wygladaja super (badz w wersji brytyjskiej: fab, gorgeous, looooooooooovely) :-)
A ja jeszcze dodam, ze popoludniowa 'Cream Tea' w Devon i Cornwall, to wlasnie scones, z konfitura i clotted cream, czyli bardzo bardzo gesta smietana (ale nie bita!). Hrabstwa kloca sie ze soba o wlasciwa kolejnosc stosowania konfitury i smietany. Jak dla mnie to gdyby nie rodzynki, to wszystko byloby pycha! :)
ReplyDeleteMagda, ja czasami kupuję scones z co-op-u i sa całkiem dobre :)
ReplyDeleteHania, tak, chodzi tu clotted cream i konfitura :) z Devonu :) przypomniał mi sie właśnie Alan Titchmarsh, który własnie takie scones degustował na devońskiej trawie w jednym ze swoich programów :)
eee tam, bez rodzynek scones nie byłyby scones :P
wyglada smakowicie, chyba wyprobuje! mniam mniam;)
ReplyDelete