Ticker

Sunday, 5 December 2010

Myśli różne czyli dziś o wszystkim po trochu

Na dziś takie myśli różne i wspomnienia z przeszłych dni :) Nie mogłam się zdecydować o czym napisać notkę więc napiszę o wszystkim ;)

Zima w UK nadal trwa, mrozi szczególnie w nocy, w niektórych regionach śnieg topi się i zapewne w ciągu nocy przekształci się w lód ku rozpaczy kierowców i starszych osób. Black ice, bo tak nazywa się tu niewidoczną warstewkę  lodu na drodze, to koszmar dla ludzi, który usiłuja dotrzeć do pracy. Jest ślisko, a nawet bardzo ślisko i sama osobiście zaliczam co roku kilka upadków na tyłek na naszym pochyłym podjeżdzie. Jakimś cudem nigdy nie skończyło się to złamaną kończyną.

Stałam sobie któregoś tu dnia na przystanku czekajac na autobus i było tak mroźno z rana, tak zimno, tak biało i tak "ranno", że wyciągnełam aparacik aby zrobic zdjęcia :) Słońce wschodziło leniwie a na niebie pojawiały się różowo-błekitne kolory.
Jak się czuje człowiek, który musi wstać rano do pracy i zostawić za sobą ciepły wygodny dom a wszyscy w koło smacznie sobie śpią w ciepłych łóżkach? Odpowiedzi szukajcie na zdjęciach :)




Poniedziałki to dla nas dzień Leśnej Szkoły - Forest School - czyli cykl zajęć praktycznych dla dzieci "w terenie" z użyciem materiałów naturalnych typu liście patyki, trawa, kamienie itp. Przy aktualnej pogodzie oznacza to 2 bite godziny na mrozie i przytupywanie z zimna :) a wcześniej, zanim spadł śnieg - łażenie po błocie i zbieranie mokrych liści he he he
Na ostatniej lekcji Szkoły Leśnej zrobiłam fotki :) Najpierw siedzieliśmy w kółku na pniaczkach, przedstawialismy sie, opowiadaliśmy o sobie i wybieraliśmy sobie nasze ulubione zwierzę tygodnia i udawaliśmy je (moim zwierzeciem zeszłego tygodnia był zmarznięty mamut :P Frozen Mammoth)




Mróz pomału dawał się nam we znaki... nawet goraca czekolada i marshmallows nie pomagały




A potem dzieciaki robiły gwiazdki z patyków, które potem posprayowaliśmy na złoto i srebrno oraz przystrajaliśmy gałązki choinkowe ostrokrzewem i innymi ozdobami.



A tu nasze liściowe ozdoby z poprzednich sesji Szkoły Leśnej, trochę oklapły i sczerniały na mrozie i deszczu




Jeszcze tylko jedna lekcja z Forest School i kończymy nasz cykl spotkań tuż przed świetami. Koleżanka, która prowadzi zajęcia z tego niby przedmiotu została specjalne w tym celu przeszkolona. Pamietam, jak zajęło jej to dobrych parę miesięcy w zeszłym roku szkolnym aby zdobyć kwalifikacje (tak! tak! tu jest Wielka Brytania, tu do wszystkiego trzeba miec odpowiedni papier!) aby móc poprowadzić zajęcia. Jej szkolenie obejmowało między innymi umiejętności techniczne jak cięcie drzewa toporkiem, rozpalanie ogniska, orientacja w terenie. Super sprawa dla kobiet! ;)
Wraz z nadejściem nowej szkoły, warunki do prowadzenia Forest School będą jeszcze lepsze niż obecnie.

I jeszcze coś na koniec - mamy nowego gościa na szkolnym boisku - wielkie ptaszysko drapieżne odwiedza nas co jakiś czas. Podejrzewamy, że jest to buzzard czyli myszołów. Sciągać go do nas mogą świeże kopce jakie zostawiają na miękkim rozpulchnionym trawniku krety.
Próbowałam uchwycić naszego ptaka aparatem ale z moim zoomem okazało się to niemożliwe. Kiedy  tylko wychodziłam z budynku i próbowałam podejść natychmiast odlatywał. Niemniej uwieczniłam naszego buzzarda w miarę przyzwoicie dopiero po kilkunastu próbach :P



Muszę przyznać, że brytyjska przyroda zdumiewa mnie swoją bliskością. Ja blokowy człowiek, który do czynienia z krowa i koniem a co dopiero dziką przyroda nie miał wcale. Przed wyjazdem do UK mieszkałam w mieście, w bloku i jedyne zwierzęta na codzień to były wrony, szpaki, gołębie, kruki, wróble, psy i koty. Co prawda mamy też las a w lesie rzekomo sarny i jelenie ale nigdy ich osobiście nie widziałam. A tu - ptaki drapieżne jak pustułki, myszołowy, sokoły, sowy krażą nad domami, w miastach, przy żywopłotach, siadają na płotach, lądują na ziemi. W ogrodach jeże, krety, wiewórki, szczygiełki, sikorki, rudziki, gile. Na polach i pastwiskach owce, lisy, borsuki, dzikie króliki na rondach w mieście. Niemalże inny świat!!!

4 comments:

  1. Ja dzisiaj widzialam czaple kolo domu, a w zeszlym tygodniu szlam z psem na spacer o 5.30am i spotkalysmy borsuka :) A nie mieszkam na wsi.

    ReplyDelete
  2. 5.30 am spacer z psem! - o matyldo! toż to ja bym z łózka nie dała sie wyciągnąć :P
    tak, przyroda jest blisko nas :)

    ReplyDelete
  3. Zimno...... Ja tez musze wczesnie wstac i wyszykowac cale towarzystwo do szkoly i jeszcze wd roge zabierac najmlodsze. Uwierz mi, zenim wyjde z domu juz jestem zmeczona. A tak na marginesie...... zimowo sie zrobilo na naszych blogach, co???? Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  4. Oj tak, wszyscy piszą o zimie :) wszak to wydarzenie na tej ziemii he he he ;P

    ReplyDelete