(zapożyczone z internetu)
Nareszcie! Nadeszły moje długo wyczekiwane wakacje!!! :) 5 długich tygodni aby cieszyć się wolnością, swobodą, długim spaniem i (miejmy nadzieję) piękną letnią pogodą. No i oczywiście duuuużo czasu na hobby :) Pierwsze dni wakacji świętowałam pożegnalnym bbq u szefowej, która z końcem sierpnia przestaje być już formalnie dyrektorką i odchodzi na zasłużoną emeryturę. A wczorajsza niedzielę spędziliśmy razem z T. na plaży w Prestatyn w Denbighshire. Chociaż było za zimno na kąpiel w morzu i wiał dość chłodny wiatr to i tak wróciliśmy głodni i opaleni słońcem i morską bryzą w sam raz na gorący sunday roast :)
Jak ja kocham wszelkie nadmorskie miejscowości!
Mikołajek nadmorski (Sea holly), fascynuje mnie od dawna...
Pąkle (barnacles) czekające na przypływ...
Podobnie jak ukwiały (anemones)
i wodorosty...
i mały baby-crab :)
Skarby morza...
I to co się od zawsze kojarzy z morzem...
ps. Zapraszam na swój blog kulinarny Martha in the kitchen :) Eksploruję tam wszelkie brytyjskie przysmaki :)




Fajnie, że pogoda dopisała, no i ludzi mało na plaży:)
ReplyDeletePiękne zdjęcia, kolory, dobre oko masz:) Mikołajek u nas na wyginięciu, piękne pąkle! Ale te ukwiały marzenie:)
ReplyDelete