Czasami mam wrażenie, że pracuję z papugami :P
W mojej pracy bardzo szybko przyjmuje się moda na coś :) i równie szybko umiera, Może to brytyjska cecha a może ogólnoludzka, a w szczególności nasza, babska... No nie wiem.
Jakiś czas temu jedna z moich brytyjskich koleżanek E. przeszła na dietę używając koktaili slimfast, dwa dni później dołączyła do niej jej "psiapsiółka" H. a jeszcze dzień później kolejne dwie - J. i jej córka K. (słynne z podbierania jedzenia w szkolnej stołówce) A więc zaczeło się: bełtanie koktajli w plastikowych kubeczkach, rozmowy od odchudzaniu, dyskutowanie co kto i ile zjadł i ile zjeść zamierza oraz ważenie się na wadze i komentarze typu: I think I've lost half a stone over the weekend albo How much did you lose...? bla bla bla
Skutki? Sorry ale nie widoczne były gołym okiem. Slimfast przeszedł do przeszłości a idea odchudzania umarła śmiercią naturalną. Do lunchbox-ów powróciły więc chipsy i frytki.
Tym razem ja pierwsza zaczełam temat odchudzania :) Zapisałam się na siłownię w listopadzie i od tamtej pory kontynuuję treningi. Efekty moich wysiłków zaczęły być widoczne i bez specjalnego podejmowania tematu z mojej strony, rozpoczeły się uwagi, komplementy, komentarze (na szczęscie dla mnie pozytywne) na temat moich poczynań. Wygląda na to, że zaszczepiłam w koleżankach małe ziarnko zazdrości bo po nowym roku okazuje się, że dokładnie ten sam zestaw papuzich koleżanek zapisał się na lokalną siłownię, dosłownie tę samą na którą uczęszczam :) Takiej fali ochotniczek zgrabnego ciała jeszcze u nas nie było do tej pory! Jestem bardzo ciekawa jak długo potrwa ta nasza noworoczna passa gimnastyczna! Oby jak najdłużej! Tak czy inaczej ja nie zamierzam sie poddać.
Papugowatość koleżanek widać też wyraźnie kiedy obwoźni handlarze książek i innych produktów (zabawki, wyposażenie do domu, gadżety itp) przynoszą co jakiś czas do naszego pokoju nauczycielskiego swoje nowe produkty w sprzedaży. Gdy tylko pudło z nowym towarem pojawi się w pokoju następuje wtedy fala wspólnych zachwytów (Awwww, isn't it sweet? Isn't this book gorgeous! I'm definitely gonna have this one! Ohhh! I love this cake tin! ), cmoktania, rozpływania się na tym jakie coś jest słodkie, wspaniałe i w ogóle (to typowo brytyjska cecha). W rezultacie gwałtownie wzrasta ilość zamówień na dany produkt. Wystarczy aby jedna coś zareklamowała a inne też to będą chciały mieć.
Czyli takie coś w stylu: Wszyscy mają mambę, mam i ja!!!

Ja pracuje glownie z facetami i oni raczej nie papuguja. To chyba bardziej kobieca cecha, zadna nie chce byc gorsza niz kolezanki :)
ReplyDelete