Ticker

Saturday, 1 January 2011

Święta w Polsce czy w UK?


Które lepsze?

No, wiadomo, że te polskie!!! Próbowałam obydwu i pomimo przyjaznej atmosfery jaką stworzyli w domu w Boże Narodzenie rodzice mojego tżta zdecydowanie wybieram święta w Polsce. A to z dwóch oczywistych powodów: po pierwsze w Polsce mieszka moja rodzina i po drugie polskie święta wciąż jednak mają tę tradycyjną duchowość, religijność i symbolizm w przeciwieństwie do czysto skomercjalizowanego brytyjskiego Xmas.

Ale żeby nie było, że angielskie świeta są be i w ogóle to  śmiało mogę powiedzieć, że z brytyjskiego bożego narodzenia mogłabym chętnie zapożyczyć ten dzwonkowo-radosny świąteczny nastrój, uśmiech, radość z bycia razem w gronie rodzinnym, lekkość podejścia do sprawy i brak narzekania na codzienne kłopoty, spontaniczność, ciekawość przy otwieraniu prezentów, brak wielogodzinnego biernego siedzenia przy stole, politykowania i kłócenia się no i dużej ilości świątecznych światełek przed domami, w ogrodach, w oknach, które jakby nie było pięknie sie prezentują zapalone po zmroku.

Natomiast zdecydownie brakuje mi w UK tej prawdziwej, nieudawanej religijności, chodzenia na msze świąteczne, pasterki w kościele, śpiewania bądź słuchania kolęd w domu i ogólnie pamiętania o tym, że Boże Narodzenie powinno się kręcić wokoł samego Dzieciątka Jezus  i  wewnętrznego przygotowania duchowego na jego przyjście a nie obkupienia się świątecznymi promocjami, zjedzenia tony świątecznych sezonowych słodyczy, ubrania choinki na dobry miesiąc przed, wywieszenia światełek przed domem, napełnienia żołądków podczas christmas dinner, obejrzenia tych samych filmów w tv i otwarcia wyczekiwanych prezentów. Brakuje mi tu tez świętowania wigilii gdyż Brytyjczycy jej nie obchodzą; tej naszej polskiej wigilii wraz z całą tą jej oprawą i specjalnymi postnymi potrawami na które człowiek czeka cały rok. Ogólnie można śmiało powiedzieć, że sens Bożego Narodzenia zagubił się gdzieś dawno w Wielkiej Brytanii a zastąpiła go komercja, marketing, reklama i promocje... Na kartkach świątecznych w Wielkiej Brytanii bardzo rzadko widuje się już Najświętszą Rodzinę i 3 Króli a zamiast tego wysyła się laickie kartki z reniferami, pingwinami, bałwanami i niedźwiedziami polarnymi. Wszakże to, jak ktoś się kiedyś wyraził, w Brytanii christmas to święto Bałwana i Niedźwiedzia :P

Wielu brytyjczyków zauważa tę powszechną komercjalizację świąt i nienawidzi już samego okresu przedświatecznego ale biernie się jej poddaje - o czym świadczą miliony kupionych kartek wysłanych / rozdanych najbliższym i znajomym, które i tak po świętach wylądują masowo w recyklingowych kontenerach tesco, do tego dorzućmy masowe kupowanie prezentów, nierzadko nieudanych i nietrafionych no ale wiadomo, przecież trzeba kupić prezent no bo jak to tak bez prezentu? Wielu tez ubiera swoje choinki sporo przed samymi świetami, a wszelkie świąteczne piosenki od dawna króluja w reklamach, tv i rozgłośniach radiowych i jak tu nie znudzić się świetami zanim jeszcze nie nadejdą? Niektorzy brytyjczycy reagują alergicznie na święta - Ba Humbug! mój T. to idealny przykład brytyjczyka przeciwnego świętom. Poznałam tez takich, którzy zamiast świętować przy stole z rodziną wsiadają do samolotu i uciekają do Turcji czy Tunezji albo też takich co poprostu pracują w dni świąteczne i wcale im to nie przeszkadza. Niektórzy niecierpią świąt z powodów rodzinnych, prywatnych - stracili kogoś z rodziny w świeta, albo są samotni i nie mają nikogo z którym mogliby świętowac. Dla nich świeta to dzień jak każdy inny, pozbawiony duchowości, atrakcyjności, pełen niepotrzebnego zamieszania i jak mówią sami brytyjczycy - they can't be bothered.

A zatem, polskie świeta dobre... po polskie :)

7 comments:

  1. Ja nie lubie swiat, czy to w Polsce czy tutaj. Swieta to zawsze smutek, ze nie ma juz Taty i ze nie zawsze uda nam sie zobaczyc z Mama, bo ceny biletow sa niewiarygodnie wysokie, nawet jesli rezerwujemy juz w sierpniu.

    Komercjalizacja swiat w UK jest faktycznie nie do zniesenia takze ciesze sie, ze juz po wszystkim i kilka miesiecy spokoju przed nami :)

    Mam nadzieje, ze mialas udane Swieta w tym roku?

    ReplyDelete
  2. Święta bez rodziców so faktycznie trudne.Wprawdzie sama nie doświadczyłam jeszcze tego ale potrafię sobie wyobrazić bo moja przyjaciołka z Polski niedawno sama przeżywała coś takiego i nadal smutek pozostaje chociaż już dobry rok upłynął.

    Czy bedzie spokój i odetchnienie od komercjalizacji? Wątpie, toż to zaraz walentynki idą na warsztat z tymi swoimi landrynkowymi gadżetami a potem wielkanoc ze swoimi okropnie słodkimi creme eggs :) business is business :P to podstawa w Wielkiej Brytanii

    ReplyDelete
  3. Swieta w Polsce zawsze beda mialy dla nas Polaków specjalny wymiar. I sa szczególnym przezyciem zwlaszcza dla osob religijnych. Dla ciebie sa tez wyjatkowe ze wzgledu na rodziców, my staramy sie stworzyc cudowna atmosfere i podniosla zawsze tam, gdzie jestesmy, bo sami jestesmy rodzicami. Co do komerializacji, to rzeczywiscie jest obledna, ale chyba w Polsce rowniez nabrala tempa i coraz wiecej ludzi juz zapomina czym wlasciwie te Swieta sa. My, w Anglii czulismy sie praktycznie jak w Polsce; byl snieg, mamy swoja parafie, Pasterka, msze swiateczne, koledowanie przy stole, tradycyjne potrawy, bialy oplatek.......

    Szczesliwego Nowego Roku!

    ReplyDelete
  4. Dobrze, że my Polacy staramy sie jednak utrzymać tę tradycję religijnych świąt :) bez tego utonęlibyśmy w oceanie komerchy tak ja utonęli brytyjczycy. Nawet na emigracji Polacy potrafią stworzyć prawdziwy świąteczny nastrój i to jest super!
    Katarzyno, dziękuję, za życzenia! :)

    ReplyDelete
  5. aaa zapomniałam dodac, że tż i jego rodzina dziwnie reagowali na polski opłatek, który przybył do nich w kopercie od moich rodziców z Polski. Kiedy wyjaśniłam im do czego służy opłatek i co my z nim robimy, zapadła cisza, milczenia i tak sie dziwnie popatrzyli na mnie, z konsternacją... no bo takie "dziwne białe coś" i co tu z tym zrobić.... :)

    ReplyDelete
  6. U nas tez swieta i caly swiateczny czas byl bardzo po polsku :) z bigosem i sernikiem :) choinke ubralam angielskim zwyczajem duuuzo wczesniej , bo tak po prostu chcialam sie nia juz nacieszyc. Rzeczywiscie wracam do pracy 4 stycznia bo jest trainig day, ale... ja jestem ten staff,ktory zaczyna ok. godziny 3pm w primary school ;)i musze przyznac, ze lubie swoja prace , najbardziej chyba dlatego ze jest tuz za plotem :) a tak na powaznie to mam kilku swoich ulubionych nauczycieli ,z ktorymi bardzo milo sie rozmawia . Na swieta tradycyjnie dostalam 20 kartek i kilka kilo cukierkow czekoladowych :)

    ReplyDelete
  7. Martuś mam nadzieję, że święta się udały.
    Przerażające były wiadomości o ludziach nocujących na lotniskach. Miałam nadzieję, że Ty siedzisz spokojnie w samolocie ;)
    Polskie Boże Narodzenie jest chyba jedyne w swoim rodzaju... pasterka, kolędy, jedzonko, rodzina, tradycja... Fakt ciężko jest jeżeli kogoś z bliskich zabraknie przy wigilijnym stole. Pierwsze święta po śmierci mamy były tragiczne :(
    Piszecie o komercjalizacji do Polski chyba też to dociera... zaraz po 1 listopada wykładają w sklepach ozdoby choinkowe i lecą kolędy. A teraz po Bożym Narodzeniu czas na Walentynki.

    ReplyDelete