Pod wpływem ksiązek kulinarnych sprzedawanych w mojej pracy oraz koleżanek, rodowitych Walijek, wzięła mnie ostatnio ochota na wypróbowanie czegoś nowego i najlepiej z lokalnej kuchni i proszę bardzo, oto jest! Walijski chlebek na słodko z rodzynkami. Bara brith. Wymawiany /ˌbarə ˈbrɪθ/ gdzie po walijsku bara to bread czyli chleb, a brith = speckled czyli pstrokaty, jest bardzo popularny w Walii. Można go kupić w sklepach ale jeszcze lepiej - można go samemu szybko i łatwo przyrządzić. 3 rzeczy zadecydowały, że sięgnełam po ten przepis:
1. Przepis oryginalnie walijski (od Sioned, która podrzuciła mi kopię swojego przepisu, dzięki! :) )
2. Sprządza się go z użyciem wywaru herbacianego :) (kto mnie już zna wie, że ja miłośniczka wszelkich herbat, nie mogę nie spróbować tego przepisu)
3. Łatwo się go przyrządza i nie wymaga zagniatania ciasta.
Jest też bardzo smaczny i ma oryginalny smak - rodzynkowo-korzenno-melasowo-herbaciany, podawany na zimno, koniecznie z masłem i filiżanką herbaty albo kawy. Brązowy kolor nadaje mu melasa z brązowego cukru trzcinowego oraz wywar herbaciany :)
Ja od razu upiekłam dwa chlebki, jeden eksperymentalny z mniejszą ilością wywaru i z dodatkiem cynamonu i gałki muszkatołowej. Oto jak wyglądały po wyjęciu z pieca :)
Polecam!
Podaję przepis na bara brith gdyby ktoś miał ochotę :)
175 gr rodzynek koryntek
175 gr rodzynek sułtanek
225 gr brązowego cukru muscovado (jak ktoś nie ma light muscovado sugar, to może być inny brązowy cukier a w ostateczności i biały też ujdzie :p)
300 ml zaparzonej mocnej herbaty (ja dla pogłebienia aromatu użyłam earl grey'a :) )
275 gr mąki z dodatkiem proszku do pieczenia (u mnie to była self-raising flour)
1 roztrzepane trzepaczką jajko
Odmierzyć owoce i cukier i włożyć do miski. Zalać je wywarem goracej herbaty i zostawić do namoczenia na noc. Następnie nagrzać piec do 150 stopni C (Gas mark 2). Formę do pieczenia chleba wysmarować tłuszczem albo wyłożyć papierem do pieczenia.
Mąkę wymieszać z roztrzepanym jajkiem i dodać cały wywar z rodzynkami. Dokładnie wymieszać i wyłożyć do uprzednio przygotowanej formy. Piec Bara Brith około 1. 1/2 h do 1. 3/4 h do momentu aż wyrośnie. Wykałaczką sprawdzić przed wyjęciem czy ciasto nie jest w środku surowe. Pozwolić odstać formie przez 10 min po wyłączeniu piekarnika a następnie wyjąć i pozolić mu całkowicie ostygnąć. Ciasto powinno wyjmować się z formy bez problemu. Chlebek serwowac juz ostygniety, pokrojony w plastry i koniecznie z masłem :)
Smacznego!



Chlebek wyglada bardzo smakowicie, MUSZE sprobowac upiec. Dam znac jak wyszedl ;)
ReplyDelete:*
Ja tez kiedys sprobuje go zrobic. Wczoraj u mnie bylo pieczenie paczków..... ale -zaraz, zaraz......jak zjesz taki chlebek pstrokaty to ile minut dluzej pozniej bedziesz musiala spedzic w silowni, hm? Pozdrawiam.
ReplyDeleteMagdo, ależ oczywiście, że trzeba spróbować :) mnie ten wywar z herbaty poprostu nie dawał spokoju :)
ReplyDeleteKatarzyno, może lepiej nie wnikać w wartość kaloryczną tego chlebka :P
ale ten był pierwszy i testowy wiec trzeba było przymknąć oko ;) okazało się, że mojemu tżtowi przypadł do gustu wiec cieszy mnie fakt, ze mu posmakował, a on nigdy takowych z reguły nie jada :)
na codzien raczej go piec nie będę, tylko okazjonalnie, aby nie rujnowac moich wysiłków na siłowni :)
ps. muscovado sugar jest znacznie mniej kaloryczny niz normalny cukier a rodzynki mozna byc zamienic na jakies inne bakalie :)
a gdyby tak te rodzynki na sonecznik albo pestki dyni zamienic?? bo ja to smakoszem rodzinek nie jestem:)
ReplyDeleteWygląda bardzo smakowicie... Gdyby nie to, że jestem na noworocznej diecie, to bym się od razu skusiła. A tak, to musi jeszcze poczekać. Ale zapiszę sobie przepis i na pewno któregoś dnia spróbuję :)
ReplyDeletehahahah Mialam wlasnie cos o diecie wspomniec ale widze, ze juz poprzedniczki wspomnialy ;) Chlebek wyglada bardzo smakowicie i czuje ,ze mnie kusisz :) co najgorsze czuje, ze ulegne !
ReplyDeleteDomcia, rodzynki to właśnie cała atrakcja tego chlebka :) ale możesz uszczupilić ich ilość i dodać coś innego
ReplyDeleteMarta, juz po nowym roku, dieta noworoczna dobiegła końca :P można piec :)
Agnesha, jak człowiek jest ciągle na "wiecznej" diecie to kiedy ma sobie spróbowac pieczenia?
Tez sprobuje upiec, lubie Walie to pewnie i chleb bedzie mi smakowal :)
ReplyDelete