Ticker

Sunday, 10 April 2011

Weekend w Llangollen

Pogoda w UK ostatnio dopisuje jak nigdy. Jest ciepło, a nawet BARDZO ciepło co automatycznie równa się z rzuceniem płaszczy i szalików w kąt :) Wszystko kwitnie, żonkile, tulipany, kwiecie na drzewach. Pięknie jest, aż się chce wyjść z domu i przebywać na świeżym powietrzu cały dzień :) Dla mnie to jeszcze 4 dni do przerwy swiątecznej bowiem szkoły w Walii mają przerwę od 15 kwietnia :) 
Nie było mnie tu trochę. Jakieś parę tygodni ;) Przyznam, że jakoś nie miałam weny na pisanie nowych notek :P W międzyczasie przeżylismy w pracy kilkudniową inspekcję E. (wyniki nieoficjalne raportu sa b. dobre!!!ufff), imprezę pożegnalną naszej sekretarki Brendy, nastepnie oficjalne jej pożegnanie w szkole, potem wybór nowej dyrektorki, która będzie nam szefować od nowego roku szkolnego a na koniec warsztaty mineralno-skalne (?). Jeszcze tylko w tym tygodniu czeka mnie całodniowa wycieczka szkolna do kopalni wapnia i już będzie można rozpocząć labę :D Nie mogę doczekać się wielkanocy!!!

A wczoraj zrobiliśmy sobie z T. krótki wypad do Llangollen, które już o tej porze zaczyna ożywać i wypełniać się turystami i lokalnymi, którzy zjeżdżają się do pubów, restauracji, lodziarni, aby posiedzieć nad rzeką czy kanałem albo połazić po mieście. Było super!

Najpierw blisko natury :)
Uwielbiam patrzeć na młode baranki. Lambing season juz trwa od jakiegoś czasu. Małe brykają już grupkami po łąkach. Bossskie! 


Potem posiedzieliśmy przy herbacie i napojach nad kanałem. Llangollen słynie z wodnych kanałów, po których poruszają się turystyczne łodzie ciągnięte przez konie albo łodzie zasilane motorem. 


 Wszędzie, gdzie tylko trochę wody, zaraz widać kaczki :)


Dalej w miasto...sklepy, sklepiki, a to lody, a to fudge ;)


Następnie stara stacja kolejowa z tradycyjnymi pociągami z lokomotywą. Trasa nie komercyjna ale turystyczna, biegnąca przez tereny o walorach przyrodniczo-turystycznych. Stację i pociągi utrzymuje towarzystwo entuzjastów pociągów i woluntariat. 





ps. Magdo G, zainspirowałaś mnie swoimi fotokolażami, dzięki ;)

3 comments:

  1. Dwie rzeczy mnie zaciekawily , ten napoj z kwiatow bzu (mam ochote posmakowac a w szufladzie przechowuje przepis na wino z kwiatow bzu wlasnie, moze w tym roku zrobie ;) i napis nad sklepem ! Wiesz co tam jest napisane? Od samego patrzenia na ten ciag liter bola oczy :)

    ReplyDelete
  2. Magda G. zawsze do uslug :) Pieknie tam u Was!

    ReplyDelete
  3. Agnesha, ja nie bardzo mam dostęp do kwiatów elderflower ale kupuję cordial do picia w tym smaku i bardzo sobie chwalę bo ma taki orzeźwiający smak, zwłaszcza jak sie doda do gazowanej wody mineralnej.
    co do walisjkiego napisu na sklepie to znaczy on:
    the little card shop next to the bridge over the river Dee in Llangollen :)

    Magdo, juz wszystko kwitnie. pięknie jest. z przyjemnoscią przebywam teraz na powietrzu :)

    ReplyDelete