W zeszłą środę mieliśmy kolejny "imprezowy" dzień. Tym razem był to Health and Sex Education Day czyli dzień poświęcony "wykładom" i warsztatom o tematyce zdrowotnej i dojrzewaniu płciowym Nie wiem czy taki dzień obchodzony jest też przez inne szkoły w UK, ale na pewno jest on tradycją w naszej. Pamiętam jak rok temu też przeprowadzaliśmy serię nauk o wychowaniu seksualnym w obecności pielęgniarki szkolnej przypisanej do naszej szkoły.
W naszej szkole zazwyczaj jest tak, że małe dzieci mają do zaliczenia "małe" i "wygodne" tematy czyli np "Po co uprawiamy sport?" albo "Higiena osobista", "Bezpieczeństwo podczas podróżowania" , "Zdrowe odżywianie" no i oczywiście coroczny temat dyżurny : "Lice" czyli wszy.
Tak kochani. Problem wszawicy (niestety) istnieje w szkołach w UK i jest jednym z najczęściej występujących. Muszę Wam powiedzieć, że jak zaczełam pracę w brytyjskiej szkole i zanim poznałam jej realia i ktoś wtedy powiedział mi, że dzieci w brytyjskich szkołach mają wszy to byłam zszokowana. No bo jak to? Takie nowoczesne, bogate państwo i wszy? Tak poprostu wszy?! No a przecież problem wszawicy w pl szkołach nie istnieje! (A przynajmniej nie mówi się o tym otwarcie) Tyle lat spędziłam w pl szkole jako uczennica i nigdy przenigdy (na szczęscie) nie udało mi się złapać zwierzyny, a tu? Tutaj trzeba stanąć oko w oko z tym zwierzem, bo wiadomo, occupational hazards istnieją.
Tak wiec UK walczy ze wszami i gnidami w dzięcięcych głowach jak tylko może. Ale różnica między Polską a UK jest taka, że tu mówi się o tym otwarcie a w Polsce jest to sprawa typu hush-hush, aby tylko broń Boże nikt się nie dowiedział bo wstyd, bo hańba, bo jak ktoś ma wszy to zaraz się śmieją i mówią, że brudny i niedba o higienię etc. A przecież wiadomo, że zawsze się to może zdarzyć i to każdemu; wszakże wsza nie wybiera i nie zagląda w konto bankowe i na każdej głowie chętnie zamieszka. Tak wiec z nastaniem roku szkolnego w tv obok reklam mundurków szkolny z Tesco i Asda, pojawiają się również reklamy szamponów i preparatów antywszawicowych. Można je bez problemu kupić w aptekach i nikt się tu nie wstydzi. A nawet dostać za darmo u swojego GP. Dodatkowo, dyrektorzy szkoł co jakiś czas po stwierdzeniu infekcji u dzieci, wysyłają do domów listy/buletyny z prośbą do rodziców o oczyszczanie dziecięcych głów. A teraz wracając do naszego pierwotnego tematu, tak więc w ten dzień najmłodsze dzieci dowiadują się co to są wszy i że wsza to wróg no. 1 i trzeba go zwalczać bo... "pije naszą krew oraz siusia i robi kupkę na naszej głowie a tego przecież nie chcemy, prawda"? To ostatnie zdanie w połączeniu z wydrukiem zdjęcia powiększonej wszy wywiera na dzieci największe wrażenie. Oczywiście nauczyciele starają sie przekazać tę wiedze najdelikatniej jak tylko można i w jak najbardziej przyjemnej formie np w tym roku był to Lice and nits quiz.
Starsze dzieci (year 5 i 6) mają warsztaty o dojrzewaniu, najpierw mają pogadankę ze szkolną pielęgniarką i w obecności klasowych nauczycieli o zmianach fizycznych i psychicznych jakim podlega ich cialo w okresie dojrzewania, potem zaś oglądają film na dvd a na koncu w klasach rozwiazują jakies quizy/testy/grafy i zadania z nauczycielami. Wiele dzieci na poczatku wstydzi się zadawać pytania i używać słów takich jak "penis", "vagina", "erection" czy "period" ale szkoła stara się zadbać o komfortową luźną atmosferę tak aby nikt nie czuł sie zażenowany. Dotyczy to również personelu bo wiadomo, że nie każdemu takie słowa łatwo przechodzą przez gardło. Ale właśnie wtedy to jest właśnie TEN DZIEŃ, kiedy to mówimy OTWARCIE o TYCH sprawach i to mi sie właśnie podoba w tym naturalnym podejsciu do tego tematu, bo nikt niczego nie ukrywa, nie zmyśla, nauczyciele dają z siebie wszystko, tłumacza cierpliwie co i jak, tak aby każde dziecko wiedziało co do czego. Po cały dniu takich warsztatów każdy może odetchąć ;) "No, nareszcie mamy to za sobą!" Za rok kolejny! :)



Occupational hazard, wcale ci nie zazdroszcze. Powiem tylko ze ja spotkalam sie z problemem wszawicy tutaj w Nowojorkich szkolach tez. I to prywatnych, tych gdzie gwiazdy kina maja swoje dzieci. I co, w szkole glosno ale jednak nawet brukowce nie dotykaja tego tematu. Hipokryzja czy co??
ReplyDeleteno, niestety, occupational hazard zdarza się, i co gorsze, niektórzy rodzice w ogóle nie reagują na prośby dyrektora, a przecież to leży w ich własnym interesie. no ale takie podejscie i mentalność maja niskie klasy społecznie w uk. na piwo i papierosy są pieniądze a na preparaty się nie znajdują. myślę, że jest w tym troche hipokryzji.
ReplyDelete